Osobiste

Wirusisko

Złapało mnie jakieś wirusisko, leżę sobie w wyrze i oglądam pierwszy raz od dłuższego czasu telewizję, dłużej niż godzinę.

Tematy sztandarowe, wiadomo jakie. Kanały podają informacje w różny sposób, ale w gruncie rzeczy o tym samym. Można zatem wysnuć wnioski umiarkowane w swej istocie.

Więc pytam: skąd w ludziach tyle jadu i nienawiści, skąd w ludziach taka gorączka i zajadłość? Dlaczego tak niezachwianie wierzymy w swoją niemal „boską” nieomylność i pewność, że zachowalibyśmy się tak, a nie inaczej? I dlaczego tak chętnie popadamy w przesadę, za którą jesteśmy w stanie niemal walczyć?

Coraz częściej myślę, że żadnego końca świata nie będzie, my się wykończymy sami, potopimy się we własnych toksynach. Bo czymże ten świat stanie się bez dystansu, ogłady i rozumienia treści, które do nas docierają?

Przychodzi mi jedno określenie do głowy: szambo. Ale mam gorączkę i być może bredzę.

Jest tyle tematów, które rozgrzewają moje styki do czerwoności, jednak ująć w jednym wpisie ich się nie da. Wspomnę tylko o jednym i to krótko.

Mam jakiś odruch, niemal wymiotny, gdy widzę jak puszy się w mediach pan Rutkowski vel Pan ciemne okulary. A propos, czy on w ogóle posiada jeszcze licencję detektywa, czy ktoś wie?

Ten człowiek nie ma w sobie za grosz pokory. Na ludzkim nieszczęściu chce ugrać jak najwięcej: rozgłos, sławę, podziw. Gdy przemawia, z jego ust wylatują niemal peany na własną cześć. Słowo „narcyz” nabiera niesłychanego znaczenia, zahacza o struny w ludzkiej psychice, które podważają jakiekolwiek „czyste” intencje. Jego metody działania są dla mnie niepojęte, ale może zbyt głupia jestem.

A sprzedanie mediom filmiku z przyznaniem się do winy matki Magdy, to już szczyt podłości zawodowej (jeśli pan Rutkowski detektywem naprawdę jest) i ludzkiej. Ale cóż nie robi się dla chwały!

Pan Rutkowski zapewne myślał, że popłynie na fali własnej świetności daleko, ja mam nadzieję, że ktoś znów dobierze mu się do tyłka.

Nie cierpię takich „typów”. Brrr