Przemyślenia

Symulator porodów

Temat na czasie, od kiedy znajoma jest w ciąży, zresztą to „cud” ( sugestia – to się nadaje na oddzielny wpis) .

Czytałam o statystykach, z których wyjawia się chyba zatrważający wniosek, a mianowicie zaledwie 5 % porodów, to porody fizjologiczne.

Wychodzi na to, że jedno z najbardziej naturalnych zjawisk w życiu człowieka przestało być po prostu naturalne.

Poród stał się niejako jedną z „gałęzi przemysłu” , bo określenie komercjalizacja, to raczej za mało.

To że jakieś gwiazdki wynajmują skrzydło czy piętro szpitala, by rodzić „w odpowiednich warunkach”, nie powinno raczej dziwić, wszak coraz częściej ulegamy swoim „kaprysom” . Dyskutując w żeńskim gronie, nieraz słyszałam głosy podobne temu: „ja nie będę rodzić naturalnie, boję się bólu, zapłacę za cesarkę”. To jakieś 4-8 tys. No tak kapitalizm, można kupić „wszystko”. Gdy tymczasem przejście noworodka przez kanał rodny ma, według naukowców, istotny wpływ na prawidłowy rozwój dziecka. Poród fizjologiczny „dostarcza” noworodkowi naturalnej flory bakteryjnej, a mechaniczny ucisk korzystnie wpływa na układ nerwowy. U matki z kolei uruchamiają się mechanizmy ułatwiające laktację i zmniejsza się niebezpieczeństwo wystąpienia depresji poporodowej.

Państwowa służba zdrowia jest w opłakanym stanie, wolę więc zapłacić i mieć prywatną opiekę lekarską. Argument na miejscu, wszak zdrowie dziecka jest najważniejsze i nie ma ceny. Trudne jest jednak oszacowanie, czy wszystkie badania, jakie zleca lekarz, zresztą płatne, są zasadne, czy wszelkie suplementy są niezbędne. „Za moich czasów”, chociażby, praktykowało się dwa badania ultrasonograficzne. Obecnie ogląda się już tzw pęcherzyk płodowy, potem jeszcze kilka USG, w tym trójwymiarowe, na pamiątkę zdjęcia i filmik. Jakiś wpływ może/musi to mieć na płód. Na razie brak wyników badań.

Jak zwykle za przykład nalezy podać Skandynawię, bowiem od lat wdraża system opieki stawiający na fizjologię. Wbrew naszemu myśleniu przynosi to wymierne rezultaty – niski wskaźnik śmiertelności noworodków.

Trudno nie korzystać z dobrodziejstw medycyny. W sumie to dzięki medycynie, poród przestał być jedną z najbardziej śmiertelnych „chorób” kobiet.

I tak często zalecane leżenie w łóżku dla dobra dziecka, okazuje się przynosić więcej szkód niż dobrego.

Z ciekawostek:

Katedra i Klinika Położnictwa i Patologii Ciąży Uniwersytetu Medycznego w Lublinie jakiś czas temu nabyła pierwszy w Polsce fantom-symulator do odbierania porodów. Służy oczywiście do nauki, studentom i lekarzom. Urządzenie symuluje porody o bezproblemowym przebiegu i z komplikacjami, uwzględnia także podawanie lekarstw. (Jeśli ktoś chce zobaczyć jak „to” wygląda, wystarczy wygooglować „symulator porodów”). Jak widać niż demograficzny sięgnął nawet tu. Cóż w Korei Południowej to niemal standard.

Chciałoby się rzec: Róbmy dzieci naturalnie i ródźmy naturalnie, no ale…