Osobiste

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj!?

W niedzielne przedpołudnie pan sąsiad postanowił szukać wsparcia finansowego i zastukał do moich drzwi. Nie, nie widnieje żadna wzmianka , iż zajmuję się pożyczkami gotówkowymi, ani tym bardziej działalnością charytatywną.

Chciał pożyczyć zaledwie 10 zł. Zmarszczył się, bo myślał zapewne, że ma dobrą koleżankę „przez miedzę”, co wspomoże w biedzie.

Krążą teorie, że najlepiej jest pożyczyć sąsiadowi małą kwotę i raz czy dwa dopomnieć się zwrotu, by owego „pożyczkobiorcę” mieć z głowy na długie lata.

Cóż ja jednak mam inaczej. Nie pożyczam i już. Zresztą to nie pierwszy sąsiad, który właśnie u mnie szukał rzeczowej „pomocy”. Innym razem pani sąsiadka chciała pożyczyć 20 zł. Mogę nawet ze znaczną dozą pewności stwierdzić na co chciała owe pieniądze przeznaczyć. Wczesna pora oraz pewne widoczne objawy wskazywały na określony głód, który zaspokaja się tylko w sklepie monopolowym. Cóż owej pani było mi trudniej odmówić, pewnie ze względu na płeć.

Pożyczki o małych nominałach, mają to do siebie, że upominanie się o nie jest co najmniej krępujące. Bo jak prosić o zwrot 5-10-15 zł? Myślę, że „pożyczkobiorca” nierzadko zdaje sobie z tego sprawę, ba może nawet ten fakt wykorzystuje. Cel pożyczki to najważniejsza kwestia, jednak z obserwacji wiem, iż osoba najbardziej potrzebująca najczęściej nie przyjdzie po pomoc, bo się wstydzi. Ten co się nie wstydzi zazwyczaj pożycza na „chleb” ze sklepu monopolowego.

Rzecz przedstawia się inaczej, gdy o pożyczkę prosi ktoś z rodziny, bądź ze znajomych. Odmawianie jest kilkakrotnie trudniejsze. Kiedyś pożyczyłam z mieszanymi uczuciami większą kwotę pieniędzy koleżance. Szczerze powiedziawszy bałam się, że owych pieniędzy nie zobaczę. Paradoksalnie przekonałam się właśnie, że mogę na niej polegać w całej rozciągłości. Koleżanka oddała pieniądze na czas, choć musiała wziąć kolejną pożyczkę. Nie prosiła o wydłużenie terminu.

Przysłowie mówi: dobry zwyczaj, nie pożyczaj, ale ufać najbliższym raczej trzeba. Co robicie, gdy o pożyczkę zwraca się do was sąsiad, a co, gdy koleżanka, czy kuzyn? Kierujecie się złymi doświadczeniami, jeśli takowe posiadacie, czy może kredytem zaufania?